Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Polki w Kolumbii

Jest nas tutaj niewiele. W najlepszym razie jest nas tu kilkaset, bo przecież cała czteropokoleniowa Polonia w Kolumbii nie liczy więcej niż 1000 obywateli kraju nad Wisłą. Polek w Kolumbii przybywa, ale też nie wszystkie się znamy, nie wszystkie żyjemy w Bogocie, wreszcie, nie wszystkie mamy okazję blisko się ze sobą zaprzyjaźnić.

Do Kolumbii przyjezdżamy zwykle za mężczyznami, których poznajemy na całym świecie, w czym widać pewne zależności:

  1. Kolumbijczyków bardziej ciągnie do rodzinnych stron niż Polaków
  2. W polsko – kolumbijskich parach to Polki są chętniejsze do wyjazdu na drugi koniec świata. I przyjeżdża nas tu zdecydowanie więcej, niż polskich panów.

Rzadszymi powodami osiadania na stałe w Kolumbii to: kontrakt z pracy, studia, własny biznes. Warto tutaj dodać, że do Kolumbii nie przyjeżdża się „za chlebem”; żeby się dorobić i odłożyć. To zwykle kraj dla pasjonatów i najlepiej dla ludzi z pomysłem na siebie (lub firmę).

„Polki w Kolumbii” to aktualnie cała subkultura. Nie mogąc się, w obliczu Koronawirusa / kwarantanny / zamknięcia w domach, spotykać na żywo, istniejemy energicznie i z wielkim entuzjazmem, w internecie. Nadawanie komunikatów po polsku przeniosło się z trójwymiarowej przestrzeni do wirtualnej. I, jak na Polki przystało, jest tam od nas i głośno, i sporo.

Może mieć to związek z astrologicznym przesunięciem: Najjaśniejsza gwiazda konstelacji Lwa – Regulus – przeszła po ponad 2 tysiącach lat na dobre do Panny, zatem indywidualność i męska, lwia władczość również zamienia się w potrzebę dzielenia się, wspólnoty, jak i – uwaga! – żeńskości.

Niezależnie jednak od gwiazd, naszą blond siłę Polek (a w porównaniu z Kolumbijkami –  siłą rzeczy jesteśmy wszystkie blond!), widać coraz wyraźniej w małej, kolumbijskiej Polonii i mimo tego, że wszystkie pielęgnujemy kolumbijskie znajomości, ze sobą czujemy się… jak w domu.

Polki w Kolumbii to gwiazdozbiór najróżniejszych osobowości, zawodów, talentów, które na pierwszy rzut oka trudno ze sobą połączyć.

Jest wśród nas i historyczka sztuki, i ekonomistki, i projektantka wnętrz, i kilka filolożek.

Często nie znamy szczegółów naszych rodzin i kontekstu, z którego pochodzimy. W Kolumbii wszystko się wyrównuje, wszystkie startujemy z tego samego miejsca, wszystkie jesteśmy na tym samym wózku i wszystkie mamy podobne perypetie.

Często nie wiemy nawet, z jakiego miasta jesteśmy – w Kolumbii również traci to jakąkolwiek ważność. Tylko czasem wychodzą na jaw jakieś poznańskie czy warszawskie naleciałości, ale ponieważ od lat mieszkamy za granicą, operujemy raczej klasycznym językiem polskim, z powiedzonkami z poprzedniej dekady, których w stolicy pewnie nikt dawno już nie używa.

Wszystkie zostałyśmy podobnie wychowane, czytałyśmy w dzieciństwie te same ksiązki, bawiłyśmy się tymi samymi lalkami i jadłyśmy te same potrawy, więc nadajemy o podobnych sprawach i wibrujemy tymi samymi tęsknotami.

No właśnie – jedzenie. Mottem przewodnim wśród Polek w Kolumbii jest wyżywienie. Umiejętności polskich dziewcząt przechodzą najśmielsze kulinarne, kolumbijskie oczekiwania. Na grupowym czacie roi się od zdjęć suto zastawionych stołów z wszelkimi rarytasami, jakie wymyśliła ludzkość.

Na naszych stołach jest i pieczyste, i sałatki, jest focaccia, i racuchy. Zarówno polskie placki ziemniaczane, jak i smażone w głębokim tłuszczu chrupiące, kolumbijskie patacones.

Jest i wegańsko, i jest kaszanka.

Jest i tiramisu, i tort czekoladowy, ciasto z fasoli (!), a nawet i rodzimy placek drożdżowy z owocami.

Wszystko wybornie podane i palce lizać, bo Polki lubią perfekcję.

Ba, Polki w Kolumbii umieją robić… chleb. Wiemy, gdzie sprzedają najlepszą mąkę żytnią i za ile. Wiemy, jak zrobić zakwas i jak go odżywiać, nawet jak przechowywać i jak zarobić na ciasto.

Chcemy kapustę kiszoną? Proszę bardzo, nagle w piątkę szatkujemy kapustę i wymieniamy się spostrzeżeniami co do tekstury, smaku i zapachu. Psioczymy na dostępne pojemniki i na techniczne oganiczenia. Mężowie na razie jeszcze nie wyrzucają nam słoików z kapustą z domu, ale jeśli fermentujący zapach się przedłuży, albo gorzej, kiszenie wejdzie nam w nawyk, to kto wie? Kiszonki i fermentujące specjały to w Kolumbii nowość oraz nierzadko obrzydliwstwo, ponieważ sfermentowane produkty są przecież… zepsute.

Wymieniamy się kontaktami do najlepszych dostawców pomidorów, jajek, ryb, nabiału (bo w polskim domu „bez twaroga ani do proga”), a nawet do dystrybutorów kwiatków w doniczkach.

Polki wiedzą wszystko. A jeśli czegoś nie wiedzą, a chcą, to się dowiedzą.

Narzekamy na kolumbijską formę przechowywania żywności. Tutaj rozmrażanie i ponowne zamrażanie nie jest grzechem, podczas gdy dla nas to bilet na cmentarz. I kiedy którejś z nas dowiozą rozmrożone pulpy owocowe na sok, naradzamy się, co z nimi zrobić. I wyrażamy opinie, że skoro to normalne, to codziennie balansujemy tu na granicy salmonelli albo, że skoro Kolumbijczycy tak robią i jeszcze żyją, to może nas w szkołach źle uczyli. Wracając do rozmrożonego miąższu jednak: zaradna Polka, póki dobry, to zrobi z niego sok, a resztę zaprawi w słoikach i będzie miała dżem.

Bo w polskim domu nic nie może się zmarnować. Kolumbijczycy są przyzwyczajeni, że jedzenia jest w bród cały rok, a nam z kolei w genach grają: i ciężkie zimy, i jeszcze cięższe wojny. Zero waste jest zatem naszym mottem i często przekazujemy sobie pomysły, jak wykorzystać przejrzałe lub nadgryzione przez dzieci owoce, albo przechodzony jogurt.

A przede wszystkim, stoimy sa sobą murem w zmaganiach z różnicami kulturowymi. Solidarnie narzekamy na kolumbijską biurokrację, na długie i nie zawsze jasne procedury, a teraz, w narodowej kwarantannie, na sprzeczne ze sobą dekrety i polityczną telenowelę: Podczas gdy burmistrzyni Bogoty zakazała niektórym sektorom gospodarki otwierać się w czerwcu, Prezydent Kolumbii ten zakaz odwołał. Gdy burmistrzyni kazała rejestrować się w specjalnej Korona – aplikacji, zanim się wyjdzie z domu, okazało się się, że chyba nikt tego nie zrobił.

Wspieramy się więc w dobie, w której nikt nic nie wie, w której jeden zakaz wyklucza się z drugim, w której nakaz noszenia maseczek ściera się informacją, że wdycha się w niej własny CO2.

Gwarantujemy sobie odskocznię od chaosu na zewnątrz, od absurdów dookoła, od niemożności lecenia na wakacje do Polski, ponieważ lotnisko El Dorado w Bogocie zaryglowane jest do 31 sierpnia.

Polki w Kolumbii to więc dziewczyny, które w przygodzie widzą sens życia i… które lubią mieć pod górkę.

To wreszcie zwarta grupa silnych kobiet, dla których, skoro przeżyły w nieprzewidywalnej Kolumbii, to każdy inny życiowy surwiwal jest jak własnoręczny chleb z domowym masełkiem.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Kwarantanna i kolumbijska kreatywność

Jesteśmy właśnie w sytuacji bez precedensu – w czasie globalnej kwarantanny. Na całym świecie zamknięto nas w domach. W Kolumbii – na razie – do 26 kwietnia. Restrykcje są poważne w całym kraju; podobno Kolumbia lepiej sobie radzi z wirusem niż Meksyk lub Ekwador, ludzie są posłuszni i wystraszeni stosują się do odgórnych wytycznych.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kolumbia dla turystów Ludzie Życie w Kolumbii

Antywirus po kolumbijsku, czyli domowe sposoby na dezynfekcję

W ciągu ostatnich tygodni w mediach słychać właściwie jedną wiadomość: #coronavirus. Na długo wirus zdawał się być daleko z Kolumbii, ale w międzyczasie już przyjechał z Włoch i strach przed rozprzestrzenieniem się go w kraju rośnie. Na domiar złego właśnie wczoraj WHO oficjalnie ogłosiła  pandemię. Na dziś w Kolumbii daleko jesteśmy od paniki, jednak dochodzą do nas słuchy o zamykaniu szkół, kin, restauracji w Europie, ba, zamykaniu granic i sklepów.

 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Klimat Kolumbia dla turystów Kulinaria Ludzie Wiedza

Kolumbijski Pacyfik – wieloryby i dziewicza dżungla

Jeśli w Kolumbii mamy ochotę na plażowanie, to pojedźmy na archipelag San Andres. Jeśli chcemy poznać dżunglę, to wybierzmy się do Amazonii, a jeśli chcemy połączyć i plażę i dżunglę, to jedźmy do Chocó nad Pacyfik.

Choco to niezwykłe miejsce w Kolumbii i na świecie. Dlaczego?

  • 93% populacji to Afrokolumbijczycy
  • to jedno z niewielu miejsc na kuli ziemskiej, gdzie las tropikalny wyrasta wprost z oceanu,
  • to drugi najwilgotniejszy region na naszym globie. Uwaga, średnia opadów rocznie wynosi 7328 mm!
  • to jeden z bardziej bioróżnorodnych skrawków świata. A endemiczna żabka, Phyllobates terriblis, zwana więc „straszliwą”, jest najbardziej trującym ze wszystkich znanych dotychczas płazów.
  • tutaj naprawdę nie dochodzą linie telefoniczne, nie mówiąc już o internecie. Aby połączyć się ze światem zewnętrznym, należy wspiąć się na pobliską górkę i niczym Statua Wolności łapać sygnał.
  • i zdecydowanie: wybrzeże Pacyfiku to jedna z najbardziej dzikich i nieprzewidywalnych destynacji w całej Kolumbii. Emocje i wrażenia murowane!
Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kulinaria Ludzie Życie w Kolumbii

Kolumbia – nieperfekcyjny ideał

« Kiedy wspominam, że mieszkam w Kolumbii, większość osób łapie się za głowę i mówi, że lubię mieć pod górkę. Przecież to kraj baronów narkotykowych, gdzie w nieprzebytych lasach tropikalnych można zostać porwanym. Poza wyśmienitą kolumbijską kawą, piłkarzami i znaną na całym świecie piosenkarką Shakirą niewiele innych pozytywnych rzeczy zwykle się z nim kojarzy. Skoro w programach informacyjnych pokazuje się zdjęcia z Kolumbii z paczkami kokainy umieszczonymi nawet w kartonach po bananach, trudno jest uwierzyć mi na słowo, że czuję się tu jak ryba w wodzie, miejsce to zamieszkują radośni ludzie i należy ono do najbardziej rozpieszczanych przez matkę naturę zakątków na naszym globie. »

 

  Artykuł opublikowany w magazynie All Inclusive lato – jesień 2019: www.allinclusivemagazine.pl

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Halloween w Kolumbii

31 listopada to w Kolumbii Halloween i zarazem jedna z ważniejszych okazji do świętowania.

Biorąc pod uwagę kolumbijskie lubowanie się we wszelkich możliwych imprezach, tradycja przebierańców z północy padła tutaj na wyjątkowo  podatny grunt.

 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Jak wygląda zwykły dzień w Bogocie?

 

Kolumbijczycy lubią zasadę carpe diem i rzeczywiście korzystają z całego dnia, który tutaj przez cały rok trwa od 6 rano do 18.

Wstają więc często jeszcze przed wschodem słońca i kładą się zwykle wcześnie spać.

W Kolumbii dzwonić po 20 jest niemile widziane, za to o 7 rano, chyba poza imprezowiczami i pracownikami na nocną zmianę, niemal wszyscy są już na nogach, w biurach, no, albo przynajmniej stoją w korku.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Mieszkania w Kolumbii

Ponieważ coraz więcej osób oglądających Polkę w Kolumbii wydaje się być szczerze zainteresowanych przeprowadzką do kolorowej Kolumbii, przeczytajcie o tym, jak można się tutaj zainstalować w mieszkaniach i ile taka instalacja kosztuje.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Ludzie Życie w Kolumbii

Jak wygląda kolumbijski dzień pracy?

Ponieważ w Kolumbii tydzień pracy to aż 48 godzin plus przerwa na obiad, z kolegami zza biurka spędza się niemal więcej czasu niż z małżonkami. Skupmy zatem się na tym, jak się w Kolumbii pracuje.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ludzie

W indiańskiej wiosce Seyviaka

Seyviaka, indiańska wioska plemienia Kogis, położona jest głęboko w puszczy. Droga do niej prowadzi wzdłuż rzeki przez gęsty las. Kręta ścieżka zaczyna się w miejscowości Palomino, nad samym brzegiem morza, skąd rankiem, przy dobrej widoczności, można zobaczyć w oddali ośnieżone pięciotysięczniki gór Sierra Nevada. To jedno z niewielu miejsc na Ziemi, w których wiecznie białe szczyty gór wychodzą niemal  z morza, i to właśnie wokół nich rozwijają się kultury trzech plemion Indian: Kogis, Arhuacos i Wiwa.