Kategorie
Blog o Kolumbii Kolumbia dla turystów Życie w Kolumbii

Noclegi w Kolumbii. Kolumbia – informacje praktyczne.

PLAN PODRÓŻY 

Zanim zaplanujemy nocleg w Kolumbii, należy ułożyć plan podróży po Kolumbii krok po kroku.

Proponuję zaplanować minimum 2 tygodnie – w  tym czasie ze spokojem poznasz najważniejsze atrakcje turystyczne, zarazem będziesz mógł spędzić wakacje swojego życia.

Jest spora szansa, że podczas tych 2 tygodni zauważysz słynny syndrom, czyli apetyt na więcej Kolumbii. Klienci, przyjaciele i znajomi najczęściej wyjeżdżają stąd z westchnieniem: „Ale piękna jest ta twoja Kolumbia” i zdarza się, że wracają.

Idealnie jest zaplanować 3 tygodnie na zwiedzanie Kolumbii, ponieważ wtedy masz czas na zobaczenie wielu atrakcji i przemieszczanie się (transport w Kolumbii zajmuje zawsze najdłużej). 

Na 2 tygodniowe wakacje w Kolumbii, poniżej proponuję ilość noclegów w Kolumbii, w najważniejszych i najsłynniejszych miejscach:

  1. Bogota (1 dzień)
  2. Medellin oraz pobliska skała El Peñol oraz kolorowe miasteczko Guatape (3 dni)
  3. Trójkąt / Region Kawy. W tym miasta Armenia, Pereira i Manizales, miasteczka Salento i Filandia z hacjendami kawy oraz słynna Dolina Palmy Woskowej – Valle de Cocora (2-3 dni)
  4. Cartagena i Karaiby. Minca, Park Tayrona i Palomino. (5 dni)

Dla osób zarówno z większym zapasem czasu, jak i żądnym przygód zaplanować pobyt z noclegiem w:

  • Amazonii (najsłynniejsza miejscowość to Leticia). 
  • Zaginionym Mieście (wiąże się to z kilkudniowym trekkingiem)
  • Tęczowej Rzece Caño Cristales oraz
  • Dżungli nad Pacyfikiem, gdzie można podziwiać dziewicze plaże, a od czerwca do października – humbaki.

TRANSPORT PO KOLUMBII 

Podczas podróży po Kolumbii, możesz poruszać się po kraju samolotem, autobusem, zamówionym transportem lub wynajętym samochodem, wszystkie te opcje są w porządku. Kolumbia jest bezpieczna i można zwiedzać i łączyć regiony do woli.

Jednak, aby nie popełnić błędów planując Kolumbię, należy wziąć pod uwagę, że:

  • organizacja wyjazdu musi iść w parze z pewną sprawnością fizyczną, ponieważ kolumbijska inferastruktra, w tym wysokie chodniki, dziury w tych chodnikach, kręte drogi, góry i chodniki pod górkę itp. mogą uprzykrzyć podróż osobom z ograniczeniami ruchowymi.
  •  wąskie szosy, ciężarówki, zakręty, mnóstwo motorów i rowerzystów w Kolumbii są raczej dla kierowców o mocnych nerwach. Dlatego wynajem samochodu na portalach takich jak Localiza, Kayak, Momodo czy Booking w Kolumbii musi być dobrze przemyślany.  Niedzielnym użytkownikom aut polecam zamawiać taksówki, Ubery i polecanych kierowców, którzy przejmą odpowiedzialność i przewiozą nas spokojnie i bezpiecznie do celu.

GDZIE SPAĆ PODCZAS PODRÓŻY PO KOLUMBII?

Wszyscy zadajemy sobie to samo pytanie: Gdzie szukać noclegu w Kolumbii?

Już polecam: 

  1. W miastach wybieramy na nocleg hotele i apartamenty, a tych jest mnóstwo dostępnych słynnych potalach, takich jak: Airbnb, Vacation Renter, Trivago, Booking.com czy Agoda i wielu innych (każdy ma swój ulubiony, prawda?)
  2.  Wybieramy oczywiście pod względem naszego budżetu i preferencji. W większych miastach, jak Bogota, Medellin, Cali czy Cartagena mamy globalne sieci hotelowe, w których respektować będą programy lojalnościowe. 
  3. Uwaga, Kolumbia nie jest idealnym miejscem, aby korzystać z resortów typu all – inclusive. Jest ich tutaj po prostu niewiele. Są za to boutique hotele, luksusowe hotele, hotele, apartamenty, eco houses, hacjendy słowem, noclegi na każdy gust i kieszeń.
  4. Wybór jest ogromny, z uwagi na to, że Kolumbijczycy lubują się w nieruchomościach i mają wrodzony talent do obsługi klienta.
  5. Ponadto, Kolumbijczycy bardzo dbają o czystość możemy być niemal pewni, że w większości noclegów będzie nieskazitelnie lub prawie nieskazitelnie schludnie.

Kryteria wyboru noclegu każdy ma różne, jednak w Kolumbii wybieramy pod względem dostępnych opinii, polecenia lokalnych osób (Kolumbijczycy uwielbiają doradzać) i przede wszystkim – lokalizacji:

  • W Bogocie zawsze godne polecenia są noclegi w centralnej dzielnicy Candelaria. Tu, w zasięgu pieszego spaceru są wszystkie muzea, zabytki i atrakcje. W Candelarii nie ma hoteli 5*, pomimo tego jest dużo noclegów wygodnych, gustownych i ze śniadaniem. 
  • W Medellin szukamy na nocleg osiedli – barrios – o największej trystycznej popularności. Tutaj sprawdzi się dzielnica Laureles (ogromnie popularna wśród „gringos”, czyli obcokrajowców), luksusowej Poblado lub Oviedo. Centrum Medellin pomijamy i zwiedzamy za dnia.
  • W Cartagenie najczęściej  wybieramy Centro Histórico lub dawną, robotniczą dzielnicę Getsemani. Nowoczesna zabudowa Bocagrande oferuje mnóstwo opcji mieszkań i hoteli, trzeba jednak doliczyć transporty na tętniącą życiem Starówkę, oddaloną, zależnie od korków, o ok. 15 minut drogi Uberem. (Spacer w gorącu Karaibów nie jest wskazany)
  • Na prowincji wybieramy wiejską hacjendę, domek glamping lub eco-hotel. Powinien być on łatwo dostępny samochodem oraz blisko większego miasta, na wypadek, gdybyśmy potrzebowali dodatkowych produktów, leków czy pomocy lekarza.

KOLUMBIA I WYPOCZYNEK W NATURZE 

Kolumbia to idealne miejsce na wypoczynek blisko natury i dla miłośników slow travel.  Zdecydowanie warto zaplanować choć jeden nocleg w eco-lodge lub hacjendzie w Kolumbii.

Innymi słowy, warto znaleźć w Kolumbii dom na wsi na wynajem. Noclegi w Kolumbii można wybierać do woli, na prowincji zdecydowanie należy wybrać pod wzgędem klimatu.

W Andach, w każdym regionie jest mnóstwo mikroklimatów. Te zależą od wysokości w górach, a więc co 100 metrów wysokości zmienia się temperatura, pogoda, flora i fauna. Wybrany klimat panuje w danym miejscu przez cały rok.

W podsumowaniu, w Kolumbii jest coraz więcej ofert, aby wynająć domek na wakacje. Te są w dżungli, w górach, czy przy plaży. Hacjendy, eco-lodge, farmy kawy, farmy kakao oraz glamping w Kolumbii prześcigają się w noclegach pod względem komfortu i prywatności dla swoich klientów. Dlaczego?

  • Do dyspozycji często mamy na wyłączność jacuzzi i/lub basen (To wszystko składa się na wymarzony nocleg dla par)
  • Łazienka zawsze jest na miejscu, schludna i czysta
  • Podane jest śniadanie, najczęściej z lokalnie dostępnych składników i regionalnych specjałów
  • Nierzadko jest restauracja i można zjeść obiad
  • Zależnie od klimatu i opcji dookoła, często można dodatkowo wykupić atrakcje. Wśród nich sa takie jak trekking po dżungli, zbiory kawy, proces kakao, zniory miodu, degustacja owoców, wycieczka na wodospad/punkt widokowy etc.

HACJENDA W KOLUMBII. JAK WYGLĄDA POBYT?

Najważniejszy jest dojazd. Górskie ścieżki w Andach często są nieutwardzone, dlatego dojazd może być stromy i często w błocie. W Kolumbii wynajem samochodu 4 x 4 poza miastami jest więc bardzo wskazane (sport off road jest w Kolumbii skądinąd bardzo popularny).

Najczęściej podejmuje nas na miejscu asystent, zwany tutaj agregado lub mayordomo, który pomaga z walizkami i pokazuje wszystkie atrakcje na fince.

Uwaga, nie wszyscy w hotelarstwie i turystyce w Kolumbii mówią po angielsku. Tłumacz w telefonie i znajomość choć kilku słów po hiszpańsku są, zwłaszcza na prowincji, nieocenione. 

Na hacjendzie najważniejszy jest relaks i wsłuchanie się w śpiew wielu gatunków ptaków i owadów oraz szumu wody. W Kolumbii własny strumyk czy wodospad to rzecz niezwykle częsta!

W Kolumbii dużo pada, a tutejsze deszcze sa bardzo obfite. Trzeba się przygotować „na cebulkę” –  zarówno na słońce, jak i na ulewy.

Najwazniejszy w Kolumbii jest szósty zmysł, który poprowadzi nas, gdzie będziesz zaopiekowany i bezpieczny. Sprawdzi się luz i gotowość do przygody oraz otwartość na nieznane.

Kolumbia jest często nieprzewidywalna i  noclegi poza topowymi miastam w tym kraju lubią zaskakiwać. Niespodzianki to stały element podróży. 

https://www.polkawkolumbii.com/przygoda-na-2-dni-w-hacjendz

 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kolumbia dla turystów Mama w Kolumbii Życie w Kolumbii

Jak z dwulatkiem lecieć przez ocean?

Dziś opowiem Wam o tym, jak można podróżować lotem transatlantyckim z Polski do Bogoty z dwulatkiem. Rzecz niby normalna, a jednak  zasługuje na chwilę uwagi.

Każdy, kto leciał kiedyś z dzieckiem na długodystansowych trasach – i przeżył, wie, o czym mowa. A ten, co leciał z dzieckiem na takim dystansie w pandemii, wie o tym jeszcze lepiej.

W covidowej sytuacji w 2020 i 2021 roku, w sferze podróżniczej, możliwe jest absolutnie wszystko. Może się okazać, że mamy przesunięty lot albo termin podróży, że lecimy inną trasą, gdy wypadnie planowane połączenie, można nawet ugrząść na dłużej na którymś lotnisku i czekać na na następny samolot śpiąc na romantycznych, blaszanych ławeczkach. Nie ma z tym większego problemu, gdy jesteśmy sami, młodzi i silni, natomiast problem zaczyna się wtedy, gdy linia lotnicza zmienia nam plany podróży z… dwulatkiem.

Jak dobrze wiedzą wszyscy posiadacze dwuletnich pociech, w tym wieku każda mrówka i każda śrubka jest ósmym cudem świata, a usiedzieć w miejscu na czterech literach udaje się tylko i wyłącznie przed hipnotyzującym ekranem TV (sprawdziłam…). W każdym innym przypadku, potrzeba naprawdę sporej sprawności motorycznej, aby nadążyć za lawirującym między podróżnymi na korytarzach lotniska dzieckiem, samemu taszcząc pełną cudów torbę podręczną i pchając wózek, w którym dziecko za żadne skarby świata nie chce jechać. 

Podczas podróży, zadbać trzeba nie tylko o bezpieczeństwo malucha na lotniskach, aby przypadkiem nie przelazł pod jakąś taśmą i nie władował się na inny lot, ale również o szereg atrakcji podczas wyprawy oraz o żołądek, ponieważ samolotowe jedzenie w klasie ekonomicznej, nie czarujmy się, nie różni się wiele od słynnej strawy szpitalnej. 

O ile droga z dzieckiem bezpośrednim połączeniem z Kolumbii do Europy to bułka z masłem, to schody zaczynają się w drodze powrotnej, gdy lecimy np. z Warszawy do Bogoty: loty na Stary Kontynent odbywają się bowiem w znakomitej większości w nocy i wszyscy pasażerowie, w tym dzieciaki, zmęczeni minionym dniem, błogo zasypiają w zaciemnionej kabinie samolotu.

 Natomiast lot z powrotem do Bogoty zwykle jest dzienny, a dzienne loty mają to do tego, że wszyscy, łącznie z dziećmi, mają pełną energię w zapasie i drzemkę to sobie owszem, mogą uciąć, ale spać przez 10 godzin na pewno nie będą. 

Nasza podróż z Warszawy zaczęła razem z pianiem koguta, czyli o 4 rano, aby wylądować we Frankfurcie jeszcze przed świtem i mieć do dyspozycji, bagatela, całe 5 godzin oczekiwania na lotnisku na lot łączący do Bogoty. O ile czas na lotnisku jest dla Rodzica całkiem łaskawy, ponieważ wartko płynie, gdy ścigamy się po korytarzach, spacerujemy po obiciach siedzeń w poczekalni, oglądamy gazetki, jemy coś w którejś z restauracji lub zwisamy głową w dół z krzeseł, o tyle w samolocie – czas nagle bezlitośnie staje w miejscu.

Nic nie pomaga drzemka dziecka, trwająca ok. trzy godziny. Zegarek, odmierzający pozostały czas podróży na ekranie, nieubłaganie pokazuje, że przed nami jeszcze 7 godzin i 50 minut lotu. A gdy wydaje się, że upłynął już rok świetnly, zegar wskazuje 7 godzin i 35 minut. Każdy Rodzic, który był tej sytuacji wie, jaka panika go ogarnia, gdy ma przed sobą całą dniówkę w zamkniętej puszce samolotu oraz dziecko obok, które właśnie zaczyna przebudzać się ze snu. 

Bywa, że zaczyna się modlić, aby ten jeden, jedyny raz w życiu czas płynął szybciej niż zwykle. I w większości, zakasuje rękawy i rozpoczyna samolotową gimnastykę. Wstaje i ściąga więc z luku bagażowego torbę podręczną i wykłada książeczkę do czytania. Pięć minut później, chowa książeczkę i wyciąga karty. Za chwilę, chowa karty i wyciąga układankę, potem pluszaka, kolorowankę, a później autko. A gdy lista możliwych atrakcji się kurczy, zegar bezlitośnie pokazuje, że przed nami zostało 5 godzin i 55 minut podróży.

Bogu dzięki, jeśli Rodzic zapobiegliwie upchnął w plecaku podręcznym wszystkie wyżej wspomniane ciekawostki. Nie wyobrażam sobie bowiem nie mieć wielu układanek i przez 11 godzin lotu polegać jedynie na małym ekraniku telewizora z bajkami. 

Niestety, nawet jednak cała gama atrakcji nie jest w stanie zatrzymać malca w pozycji siedzącej w fotelu, jeśli, tak jak w naszym przypadku, po prostu nie został stworzony do spokojnego kontemplowania widoczków za oknem. 

Podczas całego lotu, w toalecie byliśmy więc około trzydziestu razy, w kuchni na tyłach, mniej więcej pięćdziesiąt razy, a okrążeń dookoła całej samolotowej kabiny zrobiliśmy chyba z kilkaset. Inni podróżni z politowaniem patrzyli na mnie, gdy po raz kolejny mijałam ich fotel i z rezygnacją podążałam za Milusiem, pchającym na podłodze swoją ulubioną, żółtą taksówkę. 

Chyba przy trzysetnej rundzie po samolocie, rosły steward zbliżył się do mnie, spojrzał głęboko w oczy i śmiertelnie poważnie zapytał: „Czy mogę nalać pani lampkę wina?” 

Wypiłam dwie lampki, Miluś dostał czapkę pilota Lufthansy, pasażerka z fotela z przodu gratulowała mi cierpliwości i wytrzymałości, wszystkie walizki z polskimi dobrami przyleciały bez przygód, mąż Miguel odebrał nas z fanfarami z lotniska i chyba bez przeszkód dotarliśmy do naszego domu w Bogocie. Ale tego już nie pamiętam; wiem tylko, że spałam przez następne dwa dni.

Bo do przygód w podróży należy również dodać, że aktualnie w Kolumbii, przy wjeździe, wciąż jeszcze należy mieć negatywny wynik na wirusa covid 19 i że dotyczy to absolutnie wszystkich, w tym dzieci w każdym wieku…

oraz aspekt jet lagu, ktory szczególnie objawia się tym, że dziecko po przylocie do Bogoty budzi się o 3 w nocy i domaga zabawy, ponieważ według jego zegara wewnętrznego mamy już 10 rano i grzechem jest marnować czas na spanie. 

Razem z Milusiem, życzymy Wam wszystkim wesołych podróży! 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kolumbia dla turystów Mama w Kolumbii Życie w Kolumbii

Kolumbia z małym dzieckiem. Na co warto zwrócić uwagę?

Kochani Rodzice, i kochani Podróżnicy. To jest wpis o tym, co sprawdza się z małym dzieckiem w Kolumbii. Słyszę, że coraz więcej Rodziców widzi w Kolumbii dobre miejsce na wakacje z przychówkiem i – że coraz więcej Rodzin jest gotowych na podróż po Andach i dwóch wybrzeżach.

Ponieważ sama jestem Mamą i funkcjonuję tutaj na codzień, napiszę Wam, na co warto zwracać uwagę.

A ze względu na to, że sama czasem się dziwię, jak ja sobie radzę z małym dzieckiem w ośmiomilionowej Bogocie, może być to inspiracja dla innych pasjonatów przygód. 🙂

Przede wszystkim, do odważnych świat należy i tej odwagi na pewno nie powinno zabraknąć w Kolumbii.

Otóż, nie nastawiajmy się na infrastrukturę w pełni przystosowaną do małych dzieci. A już na pewno nie na taką, do której jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. W Kolumbii bowiem improwizacja nie zdarza się – nie tylko w teatrze.

 

Hotele, lotniska, autobusy są wprawdzie coraz wygodniejsze i coraz bardziej nastawione na zagranicznych turystów, jednak nie dzieje się to tak szybko, jak tego potrzeba.

Kolumbia uwielbia dzieci i rzeczywiście wszyscy się dziećmi zachwycają i wszyscy pragną je mieć. Mimo to, przygotowanie do małych dzieci jest dość niewielkie i większość zależy od Rodziców – ich kreatywności i odpowiedzialności. Tutaj nie myśli się za Rodziców i nie wybiega przed szereg z uregulowanymi, tak jak u nas, zasadami, które wręcz zwalniają z myślenia. Tutaj każdy rodzic odkrywa świat na nowo, a w tym świecie głowa na karku i pomysłowość i liczą się nade wszystko.

W publicznych łazienkach nadal nie wszędzie są przewijaki dla dzieci, a jeśli już, to na pewno nie w męskich toaletach. Świadomość, że mężczyźni też mogą przewijać dzieci, wciąż jest jeszcze odległa i Tata Milusia przewija go w… samochodzie, bo przecież do damskiej ubikacji go nie wpuszczą.

Nie wszystkie restauracje mają siedzonka dla dzieci, a choć wiele je owszem, ma, to krzesełka nie są zbyt wygodne. Albo są zbyt głębokie, albo nie mają tacki z przodu, tak więc jedzenie dla Malucha jest wielce utrudnione.

Miejskie parki często nadal nie mają wydzielonych placów zabaw dla dzieci, przez co maluchy mają do czynienia z psami, a co za tym idzie, z psimi pozostałościami. Pomimo tego, że w Bogocie raczej się sprząta po czworonogach, nie zawsze robi się dokładnie, albo też pieski nie zawsze dobrze trawią; faktem jest, że psie prezenty ścielą się dość gęsto. Dopiero jako mama zwróciłam na to uwagę, wcześniej byłam szczęśliwa, że niewielkie, bogotańskie parki są tak przyjazne zwierzętom.

Nie ma jednoznacznego nakazu posiadania fotelika samochodowego dla dzieci. Przyjezdnych z Europy i USA skandalizuje fakt, że dzieci są na rękach rodziców w samochodzie, albo gdy nie mają atestowanego fotelika dla dzieci w aucie. Tutaj faktycznie policja nie zwraca na to większej uwagi i bezpieczeństwo pozostawione jest raczej rodzicom i ich poczuciu odpowiedzialności.

Juz wiemy, że Kolumbia to wielość klimatów, góry i doliny, dzika przyroda i mili ludzie.


Co się więc sprawdza podczas podróży po Kolumbii z dzieckiem?

  1. Nosidełko. Zdecydowanie nasz najlepszy zakup. Przeczuwałam, że w Bogocie będzie mi wygodniej nosić Milusia w nosidełku i rzeczywiście dla mnie sprawdza się ono najlepiej. Póki dziecko jest jeszcze małe, nosidełko jest wręcz nie do przecenienia. Nie trzeba zabierać i składać & rozkładać wózków czy spacerówek, pchać ich przed sobą, manewrować i uważać na dziury. W Kolumbii pamiętanie o wielu rzeczach i dekoncentracja z tym związana, nazywa się „encarte”. Takiego właśnie „encarte” nosidełko pozwala mi najlepiej uniknąć. 
  2. Jeśli ktoś nie lubi nosidełka i preferuje wiązania – to analogicznie sprawdzi się chusta.
  3. Ubranka na cebulkę. Sczególnie w Bogocie i innych górskich miastach. W Andach mówi się, że w ciągu dnia pogoda może zaskoczyć nas czterema porami roku. Podróż przez Kolumbię to często przeprawa przez zakładanie cieplejszych ubrań i zdejmowanie ich, ponieważ temperatura zmienia się wraz z każdym metrem wysokości w górach. Trzeba spakować więc ubrania na upalne lato i na poważną jesień. A dzieciakom – najlepiej spakować bezrękawniki i dodatkowy szalik i czapkę. (Uwaga, czapki – kominiarki są jednym ze standardowych elementów garderoby bogotańskich dzieci. Chodzi o to, aby nie wdychały zimnego powietrza.)
  4. Szybkoschnące ubrania. Zwłaszcza, gdy jedziemy w bardziej deszczowe, tropikalne regionach Kolumbii, gdzie wilgotność sięga 100% i włosy, zmoczone w środę, w piątek jeszcze są mokre (Sprawdziłam!)
  5. Towarzystwo minimum jeszcze jednej osoby dorosłej, dla: bezpieczeństwa,  dla niezwariowania, dla pomocy i… dla potrzymania, gdy podłoże niekoniecznie sprzyja, aby maluch sam sobie biegał.
  6. Dla miłośników tropikalnych stref, konieczny jest repelent, najlepiej najbardziej natralny z możliwych oraz moskitiera. W Kolumbii nie ma malarii, rzadko też słyszy się o żółtej febrze, za to słychać o infekcyjnej chorobie od ukąszenia komarów – dendze. 
  7. Spokój. Jeśli kojarzycie Kolumbię z koncepcją cierpliwości i błogosławionego stanu „zen” w sytuacjach, gdzie przeciętny Polak dawno poszedłby w powietrze, to macie rację. Ten właśnie poziom spokoju z dzieckiem w Kolumbii jest zawsze najbardziej potrzebny:
  • Dwudniowy korek na autostradzie, bo w porze deszczowej obsunęła się ziemia? Trzeba przeczekać. 
  • W hotelu wysiadł prąd? Spokojnie, punktualnie o 6 rano zawsze i tak robi się jasno. 
  • Na Karaibach nie ma molo, więc ktoś próbuje pomóc nam wsiąść do tańczącej na wysokich falach motorówki? Trzeba po prostu przeżegnać się i… iść na żywioł.
 

Natomiast – na co w podróży po Kolumbii z dziećmi należy mieć na uwadze?:

  1. Wózek dla dzieci. Często zbędny. Gdy oglądam na video i filmach perfekcyjnie wyłożone chodniki w europejskich miastach lub widzę w USA mamy lub tatusiów na rolkach, pchających sportowe wózki z dziećmi, zaraz myślę, jak by to wyglądało w kolumbijskich realiach.

Kratery na bogotańskich drogach często mają głębokość kilku centymetrów, a idealnie ułożona kostka brukowa to zupełna utopia. Nawet, jeśli w bogatszych dzielnicach znajdą się takie równiutkie odcinki, to zawsze są to odcinki, po których trzeba uważać na pułapki, jak dziury w chodnikach, uskoki lub krawężniki, przy których trzeba kogoś poprosić o pomoc.  

Ponieważ zawsze chodziłam szybko i, po europejsku, lubię robić rzeczy w miarę efektywnie, wózek zdecydowanie mnie opóźnia.

Kolumbijska ciocia Milusia wiozła go kiedyś wózkiem przez bogotańskie ulice i odcinek, który pieszo zwykle pokonuje w 10 minut, zajął jej ponad pół godziny. Wdrapywanie się przodem / tyłem na krawężniki, omijanie przeszkód i slalom między dziurami odbyła z namaszczeniem i zakończyła sukcesem, ale później opadła ma krzesło spocona jak mysz.  

Osobisty małżonek Miguel sam długo wzbraniał się przed kupnem wózka, ponieważ cały czas ma w pamięci, jak jako dziecko wiózł swoich braci bliźniaków, jak potknął się kółkiem o jakąś wielką dziurę i jak bracia wywrócili koziołka i wylądowali do góry nogami. Choć wszyscy przeżyli bez urazów, trauma została, a nasz wózek… częściej służy jako mebel do drzemki Milusia, niż jako pojazd na spacery.  

2. Fotelik samochodowy.  Choć w Bogocie większość montuje foteliki, nie jest to oczywistością. W tym miejscu podziwiam wszystkich, kto fotelika nie używa, ponieważ jazda po kolumbijskich miastach wymaga umiejętności Formuły 1.

Fotelików na pewno nie znajdziemy w taksówkach, krążących po mieście. Na to warto się przygotować.

3. W nie wszystkich hotelach są w standardzie łóżeczka dla dzieci, dlatego rodzice często sypiają w łóżkach z Rodzicami.

4. Jedzenie. Podróżując z niemowlakami, najwygodniejsze jest… karmienie piersią. Poza miastem często nie ma gdzie podgrzać wody, wyparzyć butelek.

Dostępne odżywki, słoiczki, kaszki dla dzieci istnieją, ale wrażliwi na zawartość cukru rodzice nieraz się porządnie wystraszyć.

Za to – choć dla starszych dzieci dostępne gotowe gerberki, w Kolumbii okazują się one zupełnie zbędne. Kolumbijskie jedzenie jest bardzo łagodne w smaku, a jedyną przyprawą, której nadużywają, to kolendra. Choć Kolumbia jest mięsożernym krajem, bogactwo warzyw i owoców pozwoli przeżyć też każdej wege – rodzinie.

Nieocenione w Kolumbii są owoce, dostępne przez cały rok w całej palecie barw, smaków i zapachów. I każdy podróżnik, mały i duży, zawsze będzie miał ich niedosyt.

5. Autobusy miejskie mają zwykłe bardzo wysokie podwozie, a potem należy przejśc przez obrotowy licznik pasażerów, dlatego wksakiwanie do nich, nie daj Boże z wózkiem, to cyrkowa akrobacja. 

To samo się tyczy, gdy wsiadamy w miastach do autobusów szybkiego ruchu (w Bogocie – Transmilenio), w godzinach szczytu. 

Kolumbia to kraj potencjału i jedna wielka przygoda. Jeśli nie gustujemy w 5 gwiazdkowych resortach i chcemy poznać ten kraj od środka, na przygodę właśnie trzeba się nastawić. Z dziećmi – podwójną!

Życzę Wam przyjemności i szerokiej drogi,

Ola

Specjalne podziękowania za wymianę pomysłów i opinii dla dwóch polsko – kolumbijskich mam:

Edyta Marzec

Małgorzata Szyk 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kolumbia dla turystów Ludzie Życie w Kolumbii

Antywirus po kolumbijsku, czyli domowe sposoby na dezynfekcję

W ciągu ostatnich tygodni w mediach słychać właściwie jedną wiadomość: #coronavirus. Na długo wirus zdawał się być daleko z Kolumbii, ale w międzyczasie już przyjechał z Włoch i strach przed rozprzestrzenieniem się go w kraju rośnie. Na domiar złego właśnie wczoraj WHO oficjalnie ogłosiła  pandemię. Na dziś w Kolumbii daleko jesteśmy od paniki, jednak dochodzą do nas słuchy o zamykaniu szkół, kin, restauracji w Europie, ba, zamykaniu granic i sklepów.

 

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kolumbia dla turystów Życie w Kolumbii

Wieliczka w Kolumbii

… a właściwie to dwie Wieliczki. Łatwo dostępne z Bogoty, ponieważ są oddalone o około godziny drogi z kolumbijskiej stolicy.

Mowa tutaj o dwóch kopalniach soli: Zipaquirá i Nemocón.

To dla Kolumbijczyków bardzo ważne miejsca, wielki powód do dumy i – jedne z pierwszych atrakcji turystycznych w kraju. Obie fascynujące, obie monumentalne i – szczególnie dla nas, turystów z Polski – konieczny przystanek w Kolumbii. Powód jest jasny – musimy przecież sprawdzić, jak działają siostry naszej Wieliczki.

Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Klimat Kolumbia dla turystów Kulinaria Ludzie Wiedza

Kolumbijski Pacyfik – wieloryby i dziewicza dżungla

Jeśli w Kolumbii mamy ochotę na plażowanie, to pojedźmy na archipelag San Andres. Jeśli chcemy poznać dżunglę, to wybierzmy się do Amazonii, a jeśli chcemy połączyć i plażę i dżunglę, to jedźmy do Chocó nad Pacyfik.

Choco to niezwykłe miejsce w Kolumbii i na świecie. Dlaczego?

  • 93% populacji to Afrokolumbijczycy
  • to jedno z niewielu miejsc na kuli ziemskiej, gdzie las tropikalny wyrasta wprost z oceanu,
  • to drugi najwilgotniejszy region na naszym globie. Uwaga, średnia opadów rocznie wynosi 7328 mm!
  • to jeden z bardziej bioróżnorodnych skrawków świata. A endemiczna żabka, Phyllobates terriblis, zwana więc „straszliwą”, jest najbardziej trującym ze wszystkich znanych dotychczas płazów.
  • tutaj naprawdę nie dochodzą linie telefoniczne, nie mówiąc już o internecie. Aby połączyć się ze światem zewnętrznym, należy wspiąć się na pobliską górkę i niczym Statua Wolności łapać sygnał.
  • i zdecydowanie: wybrzeże Pacyfiku to jedna z najbardziej dzikich i nieprzewidywalnych destynacji w całej Kolumbii. Emocje i wrażenia murowane!
Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Klimat Kolumbia dla turystów

Miasto, kwitnące na fioletowo. Ibagué.

Jest takie miasto w Kolumbii, które w sierpniu kwitnie na fioletowo. To Ibagué, miasto pełne drzew Ocobos (Tabebuia rosea). Mówi się, że na ulicach Ibague rośnie ich ponad 3500.

Ibague to również kolumbijska stolica muzyki i miasto tamales, czyli gołąbków w wersji kolumbijskiej.

To wreszcie miasto/palmiarnia, z tropikalną roślinnością.

A po 6 tygodniach spędzonych w Ibague podczas remontu naszego mieszkania w Bogocie, o tym mieście Wam opowiem.