Hacjenda Polki w Kolumbii

Powstała w bajecznie pięknych Andach, aby dzielić się magią Kolumbii.

Co u nas znajdziesz?

  • Naturę i odpoczynek
  • Spacer po kolumbijskiej dżungli.
  • Kąpiel w wodospadzie.
  • Trekking na punkt widokowy z widokiem na Andy.
  • Relaks nad basenem.
  • Ogród botaniczny z egzotycznymi roślinami – helikonie, bromelie i orchidee.
  • „Jadalny las”, czyli drzewa owocowe, z których można zrywać egzotyczne owoce, zależnie od sezonu – kakao, kawę, awokado, mango i papaje.
  • Tradycyjny, kolumbijski obiad na miejscu.
  • Spokój i ciszę – idealne miejsce do kąpieli w tropikalnym lesie deszczowym, zasłuchania w płynących strumykach i obserwacji kolorowych ptaków.

Dostępne oferty

Opinie na temat Hacjendy

Recenzja dla Hacjenda Polki w Kolumbii
5/5
Niesamowite miejsce, raj na ziemii
Pobyt w Hacjendzie był jednym z najpiękniejszych doświadczeń naszej podróży po Kolumbii. Już sam dojazd zapowiadał coś wyjątkowego — góry, zieleń dookoła i ta cisza, której tak brakuje w codziennym życiu. Najbardziej urzekła mnie autentyczność tego miejsca. Spacer po dżungli, kąpiel w wodospadzie i trekking na punkt widokowy to przeżycia, które na długo zostaną mi w pamięci. „Jadalny las" to była dla mnie bajka — zrywanie kakao prosto z drzewa, próbowanie świeżego mango i papai, oglądanie kawowca w naturze. Czułam się jak w innym świecie. Polecam każdemu, kto szuka kontaktu z naturą, ciszy i autentycznej Kolumbii z dala od turystycznych tłumów. Wrócę tu na pewno!
Recenzja dla Hacjenda Polki w Kolumbii
5/5
Co u Was znalazłam?
Tytuł recenzji nawiązuje oczywiście (i nieprzypadkowo) do obietnicy jaką składają właściciele reklamując (bardzo skromnie skądinąd) swoje miejsce w Kolumbii – Hacjendę - którą się z nami dzieli. Zatem "Co u Was znalazłam?" "Natura i odpoczynek" - po niezwykle intensywnym tygodniu na konferencji w Bogocie, wyjazd do Hacjendy z Olą okazał się być spełnioną obietnicą. Wydawało się, że hamak jest wszystkim czego mi trzeba w tych pięknych okolicznościach przyrody (i był tam oczywiście) i był „Spokój i cisza” - „idealne do zasłuchania w płynących strumykach”, ale także odgłosach (wcale donośnych!) różnorodnej fauny tropików. Ola zmotywowała mnie do "Spaceru po kolumbijskiej dżungli". I to było jak wejście do zaczarowanego ogrodu. „Ogród botaniczny z egzotycznymi roślinami – helikonie, bromelie i orchidee”. Wszystko w nieco, albo raczej, znacznie większych rozmiarach, niż te z którymi mamy do czynienia w Europie. „Jadalny las”, czyli drzewa owocowe, z których można zrywać egzotyczne owoce, zależnie od sezonu – kakao, kawę, awokado, mango i papaje”. U mnie też banany, mandarynki i owoce będące skrzyżowaniem mandarynki i limonki (chyba? ;-). „Trekking na punkt widokowy z widokiem na Andy" przygotował kilka godzin wcześniej pracownik Oli ‘wycinając’ ścieżkę wśród tropikalnej roślinności. Po drodze była okazja „obserwacji kolorowych ptaków” i… innych mieszkańców lasu, ale także hodowli chomików i (zupełnie różnych od naszych) kur. Był „wodospad” i „basen”, ale „kąpiel” przed wyjazdem, po fantastycznym „relaksie” na balkonie, odbyła się już w Hacjendzie (moja wizyta przypadła na porę deszczową). Kawa kolumbijska ma swoją markę i nie potrzebuje specjalnej reklamy, ale jej smak w tym miejscu i czasie jest zupełnie poza konkurencją. Do tego „tradycyjny, kolumbijski obiad” i sok z własnych, świeżo wyciskanych owoców! Nic dodać, nic ująć! No może tylko jeszcze, że po drodze odwiedziłyśmy Lagunę el Tabacal – cudowny spacer wokół świętego miejsca Indian Panches. Zatrzymałyśmy się też na kawę i lokalne słodkości w La Vega. I tu też niespodzianka - Ola kupiła od jakiejś gospodyni tutejszy biały ser zawinięty w liście bananowca - cudownie wilgotny i rozpływający się w ustach… i nie, nie było żadnych sensacji żołądkowych! Ola jest nie tylko cudowną gospodynią – rzadko zdarza mi się być tak dobrze zaopiekowaną. To też istotny element tej niesamowitej magicznej podróży. W drodze do Hacjendy przepięknym widokom na Andy i lasy mgliste towarzyszyła opowieść Oli o Kolumbii, Kolumbijczykach, Bogocie, zwyczajach, tradycjach i codziennym życiu! Moja podróż skończyła się, jak przystało na prawdziwą bajkę w El Dorado! Po drodze na lotnisko była jeszcze jedna niespodzianka – wytwórnia francuskich(!) serów. Zakupiłam ponadkilogramową gałkę sera, oczywiście (ceny kolumbijskie, nie francuskie, nie polskie nawet) i zapakowałam do … bagażu odręcznego! Ale to już na zupełnie inną opowieść 😉
Recenzja dla Hacjenda Polki w Kolumbii
5/5
spacer po Bogocie
Miałem przyjemność poznać stolicę Bogoty z Olą Andrzejewską. Ola jest szalenie miła a jednocześnie profesjonalna w tym co robi. Zwiedzanie było bardzo ciekawe i udało mi się dużo zobaczyć. Ponadto Ola pokazała mi doskonałe miejsce na lunch i zakup pamiątek (w tym kakao, maść z koki, czy pierścionek ze szmaragdem dla mojej żony). Zdecydowanie polecam usługi przewodnicze Oli! 10/10
Recenzja dla Hacjenda Polki w Kolumbii
5/5
zwiedzanie Bogoty
Ola jest przemiłą osobą. Taki przewodnik pierwszego dnia pobytu w egzotycznej Kolumbii jest bezcenny. Zwiedziliśmy wspólnie targ owocowy, centrum miasta, wjechaliśmy kolejką na Monserrate, by podziwiać panoramę wielomilionowej Bogoty, byliśmy w Muzeum Złota. Zjedliśmy wspólnie obiad w regionalnej restauracji a także odwiedziliśmy jubilera z piękną, szmaragdową biżuterią. Od takiej osoby, która od ponad 20 lat mieszka w Kolumbii można dowiedzieć się nie tylko, co jest do poczytania w przewodnikach, ale i dopytać o życie codzienne, ciekawostki kulturalne, społeczne i polityczne. Ola dała nam też kontakt do Adriana, polskiego przewodnika po Medellin. I to drugie spotkanie również było bardzo udane. Z czystym sercem polecam usługi Oli 🙂

Prześlij swoją opinię

Recenzja produktu:
Jakie imię ma być wyświetlane przy Twojej recenzji?
Jaki tytuł ma być wyświetlany przy Twojej recenzji?: