Kategorie
Blog o Kolumbii Ciekawostki Kulinaria Mama w Kolumbii Życie w Kolumbii

Ceremonia Kakao

Czy wiecie, że od czasów Majów i Azteków istnieją ceremonie kakao? Święte, prekolumbijskie ziarna kakaowca uważane były za lekarstwo i używane były w terapeutycznych rytuałach, w celu przezwyciężenia trudności i blokad, dla osiągnięcia spokoju wewnętrznego i dla połączenia ciała z duchem.

Od momentu, gdy zajęłam się kolumbijskim kakao, zawsze chciałam uczestniczyć w takiej ceremonii.

Kakao ceremonialne zostało zapoczątkowanne przez słynnego w gremium kakao Keitha, mieszkającego a Kostaryce, który na nowo odkrył jego terapeutyczną moc. Kakao ceremonialne musi być uprawiane w takiej właśnie intencji i musi być czyste od chemikaliów, przemocy, złych myśli. Musi być dostarczone dla ceremonii w takim stanie, w jakim chcemy, aby uaktywniło nasz umysł i ciało. Jak chcemy, aby zadziałało. Intencja kakao powinna być zgodna z intencją ceremonii.

Brzmi odlotowo, prawda?

A zatem kakao woła. O ceremoniach kakao, organizowanych w Polsce, wiem z  Kakao Medycyna Serca i od dawna chciałam ich doświadczyć. Zwłaszcza, że mieszkam przecież u „kakaowego źródła”. Ale ponieważ z Kolumbii do Łodygowic jeszcze nie dojechałam, szukałam ceremonii kakao tutaj, na miejscu. Niestety, bez skutku.

Na sierpień i na początek września, gdy nasze mieszkanie w Bogocie jest w generalnym remoncie, przeprowadziliśmy się z Milusiem „na wieś”, do teściowej, do tropikalnego Ibagué. Tutaj, wśród natury, z niewyjaśnionego mi jeszcze powodu, na nowo zaczęłam szukać ceremonii kakao.

A przecież w życiu działa magia i wszystko zawsze czarodziejsko się dzieje tak, aby nam się w czymś przysłużyć.

Okazało się, że w Kolumbii ceremonia kakao jest możliwa, uwaga, tutaj – w Ibagué. Sybilla Guerra (@sybilaguerrap) która je przeprowadza, certyfikowała się jako kakaowa terapeutka na Kostaryce. Mieszka i działa, uwaga, w Ibagué, na osiedlu El Vergel, czyli osiedle domków obok nas. A na dodatek, uwaga, jest dawną koleżanką ze szkoły mojego męża. Zwykle nie przeprowadza ceremonii indywidualnych, ale widząc moją determinację, natychmmiast się zgodziła.

Na ceremonii były 4 żywioły. Wszystko działo się w absolutnie magicznej scenerii. Był zachód słońca. Byłyśmy my, kakao, a wszystko odbyło się w towarzystwie dwch potężnych drzew Ocobos (Tabebuia rosea), przy odgłosie strumyka, który przecina osiedle i płynie z niezmąconym spokojem między domami. Przy szumie cykad i nocnych ptaków. Towarzyszył nam zapach ogniska i tropikalnych kwiatów, które Sybila przyniosła na ceremonię.

Kakao to energia Matki Ziemi.

Sybila przyrządziła je w mojej intencji, warząc przez 2 godziny na wolnym ogniu z ziołami. Co do niego dodała, że skład mikstury był tak silny?

Cynamon, goździki, wanilię, anyż, 

a aby wzmocnić energię żeńską mikstury, dodała wodę z lawendą i bazylią. Napój osłodziła, wmieszając do niego po prostu banana.

Wszystko to podała mi do picia w łupinie totumo, czyli tykwy.

Zapach 100% pasty kakaowej, czyli cocoa liquor, jest oszałamiający. Lekko kwaśny, słodki, orzeźwiający, przywołujący najmilsze wspomnienia.

Ten zapach, zmieszany z ziołami był jednych z przyjemniejszych, jakiego dotąd próbowałam. A smak był jednym z najlepszych deserów, jakie w ostatnich latach miałam okazję zjeść.

Palce lizać.

Po kilku ćwiczeniach jogi, kakao się zaczłęło uaktywniać, czułam się jakbym stąpała 30 cm nad ziemią. Podczas poźniejszej medytacji, dotarło do mnie, że najważniejsze jest wyważenie między męską i żeńską energią. Że męskiej aktualnie jest na świecie zbyt dużo. Że prawda zawsze leży pośrodku. Że szczęście to stan ducha i że zawsze jest dostępne, bez względu na okoliczności. Uporządkowałam też w mojej rzeczywistości moją, nadal nową, rolę Matki.

Magiczna sceneria pomogła w doznaniach. Po skończonej ceremonii, wracając do domu, zanurzyłam dłonie i stopy w szemrzącej, lodowatej wodzie strumyka. Przez długi czas jeszcze czułam jego chłód.

W ten sposób przekonałam się na własnej skórze o właściwościach terapeutycznych kakao i o aktywującej mocy świętych ziaren Majów i Azteków.

Kakao to nie słodka czekolada. Ta z prawdziwym kakao nie ma wiele wspólnego, ponieważ kakao zmieszane jest z masłem kakakowym, cukrem, mlekiem i bakaliami. Energii, endorfin, radości i spokoju dodaje czysta masa kakaowa, pozyskiwana po prostu ze zmielonych, a wcześniej sfermentowanych i uprażonych ziaren.

I odtąd, ceremonię kakao polecam wszystkim, którzy mają ochotę na podróż w głąb siebie i na oderwanie się od materialnej rzeczywistości. Jeśli takie rzeczy cię kręcą, to jest to jedna z ciepłych, spokojnych form dotarcia do własnej prawdy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *