Kategorie
Blog o Kolumbii Mama w Kolumbii Życie w Kolumbii

Połóg po kolumbijsku

I znowu otrzemy się o mity okołoporodowe, bo tych w kolumbijsiej opiece doświadczam w bród, ale tym razem będzie, niespodzianka, więcej polsko – kolumbijskich podobieństw.

Na początek – dwie połogowe różnice.

Po pierwsze, kolumbijsko – znaczy rodzinnie. Wprawdzie zostałam zawczasu ostrzeżona, że kolumbijska rodzina uwielbia być aktywnie obecna przy najważniejszym wydarzeniu w życiu, sama jednak miałam nadzieję, że pierwsze tygdodnie zostaniemy sami i że będziemy mieli czas oswoić się po prostu z nową rolą. Nic z tego. W pierwszych godzinach życia Milusia przez mój pokój szpitalny przewinęli się teściowie, siostra i bracia pana męża, do tego dwie ciotki z mężami, trzech kuzynów z aktualnymi partnerkami, trzy kolumbijskie koleżanki, a przez telefon zameldowały się kolejne ciotki, które bardzo przepraszały, że nie mogą być osobiście. Powrót do domu odbył się w asyście takiego samego komitetu.

Bo generalnie Kolumbijczycy wychodzą z założenia, że świeżo upieczona rodzina potrzebuje atencji wszystkich członków klanu i że nie można zostawić ich samych sobie. Kolumbijskie ciotki zmieniają się zatem, która gotuje, która pierze, która sprząta w szafach, a która asystuje w opiece nad noworodkiem.
Asertywne koleżanki Polki z niedowierzaniem kiwają głową, jak ja mogłam to wytrzymać. A ja osobiście jestem wdzięczna, bo w Kolumbii urlop tacierzyński trwa, uwaga, 8 dni roboczych (!), więc bez kolumbijskiej pomocy w pierwszych tygodniach połogu zapewne ani bym nie jadła, ani nie piła.

Po drugie, cesarskie cięcie (które sama przeszłam, ponieważ Miluś musiał mieć obserwowane serce) to norma. Pisałam już, że w Kolumbii na 10 kobiet minimum 7 rodzi przez cesarkę. Być może bierze się to z faktu, że przy porodzie musi być obecny lekarz ginekolog (a niewielu jest przecież ginekologów, gotowych czekać nieokreśloną ilość godzin na łaskawe narodziny dzieci wszystkich swoich pacjentek). Spotkałam się nawet z tym, że w zupełnie zmedykalizowanej Kolumbii ginekolodzy namawiają mamy na cesarkę, zastawiając się argumentem, że jest ono łagodniejsze dla kobiety i dziecka, niż poród naturalny. Podobno przy cesarce dziecko sie nie zmęczy tak mocno, jak podczas porodu zwykłego, no i nie deformuje się główka dziecka. A dzieci po cesarkach sa pięknie okrąglutkie i różowe, a nie czerwone i wymęczone.

Hmm, kto to powiedział, cesarki nie przeszedl. Fakt, że Miluś główkę miał pokazowo okrągłą i piekną, i urodził sie cudownie wypoczęty. Ale mnie za to przecięto wpół, w ogóle nie czułam, ze to poród, ale że operacja. No i do teraz mam wrażenie, ze synka nie urodziłam ja, ale ze mi go urodziła pani doktor.

I tylko dobrze, że cesarskie cięcia są tutaj przeprowadzane w tak mistrzowski sposób, że polscy lekarze czasami oczom nie wierzą i nie mogą się blizny doszukać.

A ja mam szczęście, ze goi się na mnie jak na przysłowiowym psie, bo już 2 dni później mogłam wstać z łóżka. Za to zaczela sie prawdziwa  walka o mleko.

A teraz polsko – kolumbijskie, wspólne mity:

– Laktacja sprawia, ze człowiek chudnie.

Mówi się o tym i w Polsce, i w Kolumbii, więc jakieś ziarenko prawdy zapewne w tym jest. Ale jednak nie zawsze się sprawdza. Mam koleżanki, co w dwa tygdodnie po porodzie wyciągają z szafy swoje przedciążowe dżinsy i  wychwalają pod niebiosa wpływ karmienia piersią. U mnie, jak na złość, waga stoi. Przyznam się, że podmaślam sobie, bo kolumbijskie desery, tak jak wiecie z Youtube, są pyszne (https://www.youtube.com/watch?v=lM6wz2ad_5c)  Ale z niepokojem zaobserwowałam, że nagle zostało mi za dużo ciała. Taki los.

– Polsko – kolumbijska legenda głosi, że laktacja sprawia, iż piersi powiększają swoje rozmiary do miseczki J, no a przynajmniej C.

Otóż również niekoniecznie, bo oczekiwanie, że w ramach rekompensaty za całą resztę niedomagań i dolegliwości, będę nosić dekolty, wybuchło śmiechem i zostałam z dokładnie takim samym rozmiarem, jak zawsze.

– No a skoro już jesteśmy w temacie laktacyjnym, to w Kolumbii, tak samo jak w Polsce, aby było więcej mleka, należy popijać herbatkę z kopru włoskiego.

Tutaj słynne ziółko nazywa się hinojo i również nim poją matki karmiące, zachwalając właściwości. Koper pija się litrami na porost mleka, nie zważając na to, że według najnowszych doniesień, koper włoski w dużych ilościach nie tylko nie powoduje wzrostu mleka, ale wręcz może być toksyczny ze względu na zawarte w nim neurotoksyny. Pokoleniowa, międzynarodowa mądrość o dobroczynnym koprze leży zatem w gruzach. No i wiedz teraz, człowieku, komu zawierzyć.

– Kolejna rzecz, o której słyszałam w Polsce i w Kolumbii, to nawał mleka po porodzie.

Nie wiem, czy to ze względu na cesarskie cięcie, czy dlatego, że Malec był pierwsze 4 dni w inkubatorze, na ów nawal czekalam, czekalam i się… nie doczekalam.

Zatrudniłam za to kolumbijską doradcę laktacyjną, Lilianę, która przychodziła co tydzień ważyć mi synka i dawać rady, co tu na to mleko zaradzić. Nawału nie było, za to walczyłam jak lwica przez 7 tygodni o mleko, aż dogonilam synka.

Niestety, historie o wypelnionej po brzegi zamrażarce i o krainie mlekiem płynącej to legendy, za to sprawdziła się wytrwałość, poświęcenie i ciężka, ale to ciężka praca. I gdybym nie chodziła na zebrania ligi mleka (www.llli.org – uwielbiam!), nie miala Liliany, nie czytała i nie dopytywała się, poddałabym się na pewno i uwierzyła, tak jak wiele moich koleżanek, ze “mam jałowe mleko”, że Mały “nie dojada” lub, że “po prostu mam mało pokarmu”. I Mały byłby na butelce. Ale się zaparłam.

Tak samo w Polsce jak i w Kolumbii, mleko można wyprodukować „z niczego”. A skoro udało się to w moim przypadku beznadziejnym, to nic już dla mnie nie jest niemożliwe. Ot, co.

2 odpowiedzi na “Połóg po kolumbijsku”

Hej 🙂 tez rodzilam w Kolumbii 🙂 za drugim razem rodzina nie zdążyła dojechać, bo wypisano mnie po kilkunastu godzinach od porodu, a rodzilam w nocy. Za to przez moj pokój przewinal sie korowód osob, od pielegniarek i lekarki, przez osoby oferujące makijaż poporodowy, zdjęcie z bobacem, przekłucie maleńkiej uszu, badania genetyczne i usługi notarialne. No jak w Transmilenio 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *