(2) Comments

  • Edy
    10 czerwca 2019

    Hej 🙂 tez rodzilam w Kolumbii 🙂 za drugim razem rodzina nie zdążyła dojechać, bo wypisano mnie po kilkunastu godzinach od porodu, a rodzilam w nocy. Za to przez moj pokój przewinal sie korowód osob, od pielegniarek i lekarki, przez osoby oferujące makijaż poporodowy, zdjęcie z bobacem, przekłucie maleńkiej uszu, badania genetyczne i usługi notarialne. No jak w Transmilenio 😀

    • PolacaEnColombia
      11 czerwca 2019

      O! czyli tłum jednak zawsze musi być. Jak nie rodzina, to zespół szpitalny!

Leave your thought here

X